Są wydarzenia, które kończą się wraz z ostatnim występem, zgaszeniem świateł i uprzątnięciem sceny. Są jednak i takie, które pozostają w ludzkich sercach na długo. Do nich bez wątpienia należy Festyn Charytatywny dla Krzysztofa Łazarskiego, który odbył się w Paprotnie.

Festyn w Paprotnie był czymś znacznie więcej niż wydarzeniem charytatywnym. Stał się pięknym świadectwem ludzkiej solidarności, bezinteresowności i ogromnej siły wspólnego działania. Pokazał, że kiedy ludzie jednoczą się wokół jednego celu, potrafią dokonywać rzeczy wyjątkowych. Dziś chcemy wrócić do tych chwil za sprawą niezwykle poruszającego listu Marioli Łazarskiej – żony Krzysztofa, dla którego zbierano środki na leczenie i rehabilitację. To osobiste podziękowanie płynące prosto z serca. Pełne wdzięczności, wzruszenia i refleksji nad tym, jak wiele znaczy obecność drugiego człowieka w najtrudniejszych momentach życia.

 

Kochani,

Nie potrafię znaleźć słów, które oddałyby moją wdzięczność za wszystko, co zrobiliście dla mnie i dla Krzysia. Są takie chwile, kiedy słowa po prostu nie wystarczają. Są też takie, kiedy człowiek czuje znacznie więcej, niż potrafi powiedzieć. I właśnie taka chwila jest teraz. Od pięciu lat uczę się żyć inaczej. To pięć lat walki, nadziei, trudnych decyzji, nieprzespanych nocy, strachu i łez. Są dni łatwiejsze, ale są też takie, kiedy wydaje się, że nie ma już siły zrobić kolejnego kroku. I właśnie wtedy pojawiają się dobrzy ludzie. Tacy jak Wy. Przez te wszystkie lata przekonałam się o jednej rzeczy – człowiek sam może niewiele, ale razem możemy wszystko. Dla mnie to nie jest tylko piękne hasło. To prawda, której doświadczam każdego dnia dzięki Wam.

To, co wydarzyło się podczas Festynu Charytatywnego dla Krzysia, było czymś znacznie większym niż tylko pięknie przygotowaną imprezą. Było świadectwem dobra, które mieszka w ludzkich sercach. Było dowodem na to, że wokół nas są ludzie gotowi pomagać bezinteresownie, poświęcać swój czas, siły, talent i serce tylko po to, aby dać komuś nadzieję. Patrzyłam na piękną scenę, wspaniałe występy, liczne atrakcje i ogrom pracy włożonej w przygotowanie tego wyjątkowego dnia. Ale widziałam przede wszystkim Was. Setki ludzi połączonych jednym celem. Ludzi, którzy zrobili wszystko, aby Krzysiu poczuł, że nie jest sam. Abyśmy oboje uwierzyli, że dobro naprawdę istnieje. Nie wiem, czym zasłużyliśmy sobie na tyle życzliwości. Wiem tylko, że kiedy patrzyłam na Wasze zaangażowanie, poświęcenie i ogrom pracy, moje serce przepełniała niewyobrażalna wdzięczność. Dziękuję każdemu, kto dołożył swoją cegiełkę do tego niezwykłego wydarzenia.

Dziękuję organizatorom za miesiące przygotowań, za każdą rozmowę, każdy telefon, każde spotkanie i każdą podjętą decyzję. Dziękuję wszystkim wolontariuszom, mieszkańcom, sponsorom, darczyńcom, artystom, służbom, instytucjom, stowarzyszeniom, kołom gospodyń, strażakom, wystawcom oraz wszystkim, którzy pracowali od świtu do późnego wieczora, często pozostając niewidoczni dla uczestników. Dziękuję każdemu, kto upiekł ciasto, przygotował stoisko, przekazał fant na licytację, rozstawiał scenę, nosił stoły, gotował, sprzątał, prowadził atrakcje, pomagał przy organizacji i po prostu był tam z nami. Dziękuję wszystkim uczestnikom festynu. Każdej osobie, która przyszła, uśmiechnęła się, wrzuciła datek do puszki, wylicytowała przedmiot lub po prostu swoją obecnością pokazała nam, że nie jesteśmy sami.

Krzysiu i ja czuliśmy się tego dnia otoczeni miłością, troską i wsparciem tak wielu wspaniałych ludzi. Tego nie da się przeliczyć na żadną kwotę, choć efekt Waszej pracy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Największym darem nie były jednak pieniądze. Była nim nadzieja. Daliście Krzysiowi coś bezcennego – wiarę, że warto walczyć dalej. A mnie daliście siłę wtedy, gdy czasem sama już nie wiem, skąd ją brać. Pokazaliście, że obok są ludzie, na których zawsze można liczyć.

Szczególne podziękowania kieruję do wszystkich osób, które są z nami nie tylko od święta. Do tych, którzy od pierwszego dnia choroby Krzysia nie przestali wierzyć, wspierać, pomagać i być obok. Przez pięć lat wspólnie organizowaliśmy festyny, kiermasze, koncerty, zbiórki i wiele innych inicjatyw. Za każdą z nich jestem wdzięczna z całego serca. Dziękuję Gminnemu Klubowi Kultury w Karnicach wraz z dyrektorem Jackiem Kuczkowskim i całym zespołem oraz mieszkańcom Sołectwa Paprotno. Dla wielu jesteście instytucją i miejscowością. Dla mnie jesteście drugą rodziną.

Chciałabym również podziękować wszystkim organizacjom, stowarzyszeniom i grupom, które włączyły się w organizację festynu. Każdy z Was wniósł coś wyjątkowego. Dzięki Wam ten dzień stał się prawdziwym świętem dobra.

Będę nosić ten dzień w sercu do końca życia. Tak samo jak będę nosić w sercu każdego człowieka, który stał się częścią tego niezwykłego wydarzenia.

A tęcza, która pojawiła się nad Paprotnem… Dla wielu była pięknym zjawiskiem. Dla mnie była cichym symbolem nadziei. Znakiem dobra, miłości i ludzi, którzy tego dnia otoczyli nas swoim sercem. Bardzo chciałabym wierzyć, że nie była przypadkiem. Mówi się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Dziś wiem, że to prawda. Byliście wtedy, kiedy najbardziej Was potrzebowaliśmy. I jesteście do dziś.

Dobro, które od Was otrzymaliśmy, pozostanie w naszych sercach na zawsze.

Z całego serca dziękujemy.

Mariola i Krzysztof

Łazarscy

DSC_1449

DSC_1387 DSC_1426  DSC_1482 DSC_1486 DSC_1497 DSC_1528 DSC_1545 DSC_1551 DSC_1617 DSC_1653 DSC_1664 DSC_1673 DSC_1691 729791093_1990926928263638_2346336865490229841_n DSC_1716 DSC_1740 DSC_1744 DSC_1777 DSC_1782 DSC_1784 DSC_1860 DSC_1879 DSC_1947 DSC_1971 DSC_1992 DSC_2035 DSC_2048

karnickie.info